Bezimienni projektanci

Nikt nie dba o prawa autorskie. Między zakładami swobod­nie przewożone są formy i stosowane zdobienia. To dlatego dzisiaj tak trudno zidentyfikować produkty i przypisać do nich nazwisko autora i miejsce produkcji. Pożyczanie sobie wzorów przy okazji targów jest na porządku dziennym. Prze­cież wszystko jest nasze, wspólne, a fabryki państwowe!

Projektanci nadal nie rezygnują. Chcą tworzyć dla nas wszystkich i na przekór rzeczywistości piękniejszy świat. Nikt nie słyszał o tantiemach. Prawie nikt nie troszczy się o to, żeby umieszczać nazwiska projektantów w katalogach. Sami mu­szą dbać o własną karierę i rozwój. Tworzą liczne przykłady autorskich studyjnych serii. Czasami sprzedają je za granicą, o ile uda im się je wywieźć. Czasami, jeśli technologia na to pozwala, udaje się je wytworzyć w krótszych lub dłuższych seriach dzięki pomocy lokalnych rzemieślników.

Biorą udział w wystawach, niestety zazwyczaj lokalnych. Świat nie zna ich nazwisk. Ci, którzy emigrują, organizują i zakładają na świę­cie wydziały wzornictwa lub je reorganizują, tak jak profesor Andrzej Wróblewski w Stanach Zjednoczonych czy Roman Izdebski w Kanadzie. Ich doświadczenie w projektowaniu produktów masowych jest bezcenne.

Be Sociable, Share!